Przejdź do treści

Miłość do siebie — czy chrześcijanin może siebie kochać?

Drugie przykazanie brzmi: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego." Zakłada więc miłość do siebie jako punkt wyjścia. Ale jak to pogodzić z chrześcijańską pokorą?

MK
Marta Kowalska
6 min czytania
55
Zdjęcie: Miłość do siebie — czy chrześcijanin może siebie kochać?

Pułapka fałszywej pokory

Wielu wierzących wpadło w pułapkę: myśleć o sobie źle to pokora, myśleć o sobie dobrze to pycha. Efekt: lata samokrytyki, perfekcjonizmu, poczucia, że nigdy nie jestem wystarczająco dobry.

To nie jest chrześcijańska pokora. To neurotyczna samoniszczenie w religijnym opakowaniu.

Co Jezus naprawdę powiedział

„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22,39). Jezus nie mówi: kochaj bliźniego bardziej niż siebie, ani wbrew sobie. Mówi: jak siebie samego. Zdrowa miłość do siebie jest modelem, miarą miłości do innych.

Pokora chrześcijańska nie polega na nienawidzeniu siebie. Polega na trzeźwej ocenie siebie — ani zawyżonej, ani zaniżonej.

„Stworzyłeś mnie jako cud niesamowity." — Ps 139,14

Skąd pochodzi godność człowieka

Godność człowieka w chrześcijaństwie nie pochodzi z osiągnięć, urody, zdrowia ani popularności. Pochodzi z faktu stworzenia: „uczynił Bóg człowieka na swój obraz" (Rdz 1,27). Twoja wartość jest wbudowana w twoje istnienie. Nie możesz jej stracić ani zdobyć.

Praktycznie

Zadbaj o siebie fizycznie, emocjonalnie, duchowo — to nie jest egoizm, to dobra gospodarka darem, który otrzymałeś. I następnym razem gdy zaczniesz wewnętrzny monolog pełen krytyki — zapytaj: czy tak rozmawiałbyś z przyjacielem? Jeśli nie — dlaczego tak rozmawiasz ze sobą?

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły