Kiedy Bóg milczy — o ciemnej nocy duszy
Każdy wierzący doświadcza momentów, gdy niebo wydaje się zamknięte. Święty Jan od Krzyża nazwał to "ciemną nocą duszy". Czego możemy…
Coraz popularniejsza jest wiara prywatna — „wierzę, ale nie potrzebuję Kościoła". Czy to możliwe? Co traci się wybierając samotną wiarę zamiast wspólnoty?
To zdanie wypowiada coraz więcej osób, szczególnie po skandalach w Kościele. I jest w nim ważna intuicja: wiara jest osobista, relacja z Bogiem jest intymna. Ale jest też poważne nieporozumienie.
Chrześcijaństwo od samego początku było wspólnotowe. Jezus nie powołał eremitów — powołał apostołów. Wspólnota.
Gdy jest mi dobrze — łatwo wierzę. Gdy jest mi źle — potrzebuję kogoś, kto wierzy za mnie. Wspólnota jest siecią podtrzymującą. Gdy twoja wiara słabnie — niesie cię wiara innych.
Pierwsi chrześcijanie „trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach" (Dz 2,42). To był ich survival kit.
„Nie opuszczajcie waszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych." — Hbr 10,25
Skandale w Kościele są realne i poważne. Skrzywdzeni mają prawo do gniewu i do wymagania odpowiedzialności. Jednocześnie — Kościół to nie jest instytucja, którą można zastąpić prywatną wiarą. To Ciało Chrystusa z wszystkimi swoimi bliznami i słabościami.
Augustyn pisał: „Nasz jest ten Kościół, w którym grzesznicy są i będą, dopóki nie nadejdzie czas sądu." Kościół nie jest dla perfekcyjnych. Jest dla potrzebujących uzdrowienia.
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
Każdy wierzący doświadcza momentów, gdy niebo wydaje się zamknięte. Święty Jan od Krzyża nazwał to "ciemną nocą duszy". Czego możemy…
Owoc Ducha to radość — ale nie chodzi o wesołość czy brak problemów. Radość chrześcijańska jest czymś głębszym i trwalszym. Jak ją odnaleźć…
To pytanie zadaje każdy człowiek w bólu: gdzie był Bóg gdy to się stało? Biblia nie daje łatwych odpowiedzi. Daje coś ważniejszego —…